Konieczne jest powiedzenie sobie jasno, jako całej klasy politycznej polskiej, że w przypadku akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej, my musimy położyć na stole nasz warunek prawdy historycznej i postawić jako warunek uznanie winy i przeproszenie za zbrodnię wołyńską. Nie można udawać, że tych ofiar nie było. To 100 tysięcy ludzi, są groby, więc nie można udawać, że tych ofiar nie ma.
Ukraina powinna oficjalnie przeprosić jako kraj, bo tego do tej pory nie zrobiła. To nie jest prawda. Niektórzy twierdzą, że to zrobiła. Nie, mówienie o tym, że się współczuje ofiarom to nie jest dokładnie to samo, co wzięcie na siebie odpowiedzialności i przyznanie tej odpowiedzialności, tak jak my zrobiliśmy np. w przypadku pogromu w Jedwabnem. Prezydent Kwaśniewski przeprosił.
Prezydent Zełenski po pierwsze zrobił to – nazwał jednostkę wojskową imieniem UPA – na użytek wewnętrzny. Tam jest kwestia afery korupcyjnej w ukraińskim rządzie, jest kwestia też mobilizacji, którego brakuje. Jeżeli się ewentualnie zniechęci Ukraińców do pobytu w Polsce, to może wrócą na Ukrainę. Może wtedy uda się ich zwerbować do wojska.
Myślę, że zrobił to celowo też dlatego, że pewnie w jego kalkulacji wojna się niedługo skończy – zresztą oby tak było – i zaczną się negocjacje przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. On już się pozycjonuje. Nie ma co ukrywać – Polska i Ukraina, jeżeliby miałoby dojść do akcesji, będą ze sobą rywalizowały o kwestie choćby rynku rolnego. To jest pokazanie Polsce: „nie potrzebujemy was, my się z Niemcami dogadamy”.