Ta ustawa jest o miłości – o ustawie o statusie osoby najbliższej

To jest ustawa, która chroni rodziny, bo takie rodziny w Polsce, rodziny jednopłciowe, istnieją, a prawo jest po to, żeby rozpoznawać potrzeby społeczne, zjawiska społeczne, a nie udawać, że one nie istnieją. To nie jest żadna odpowiedź, to nie jest rozwiązanie – chowanie głowy w piasek. Adekwatna potrzeba poczucia bezpieczeństwa jest czymś, co jest właściwe każdemu człowiekowi, niezależnie od tożsamości czy orientacji psychoseksualnej. I osobom żyjącym w związkach jednopłciowych, zarówno różnopłciowych, bo przecież to rozwiązanie także jest dedykowane takim parom.

Wszyscy chcemy mieć poczucie, że państwo chroni także nas, tę najmniejszą, podstawową komórkę społeczną, że chroni nasze dzieci, które mogą znaleźć się w takiej sytuacji, gdy – jako rodzic – umrzemy, odejdziemy z tego świata, i ono albo pozostanie osierocone przez jedną osobę, albo przez dwie, z którymi wychowuje się przez całe życie, tę drugą osobę, która zna, z którą czuje się bezpiecznie.

Chciałabym, żeby więcej rozwiązań, oczywiście, znalazło się w tym projekcie. Tak się nie stało. Nie jest to na pewno rozwiązanie, które jest rozwiązaniem marzeń społeczności LGBT+. Niemniej jednak jest pierwszym, historycznym rozwiązaniem, dużym krokiem naprzód, bo każdy może swoją rodzinę urządzać tak, jak chce. Ale państwo nie powinno się do tego wtrącać. Powinno dawać możliwości i w zależności od tego, kto chce z nich skorzystać, ten skorzysta. Bo ta ustawa jest o miłości, o tych, którzy się kochają i chcą ze sobą żyć i wiedzieć, że państwo nie traktuje ich gorzej niż tych, którzy mają taką możliwość prawną, żeby zalegalizować funkcjonowanie swojej rodziny, swojego związku.

Podziel się

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on email
Email
Share on whatsapp
WhatsApp