Zamach majowy był przewrotem wojskowym dokonanym w Polsce w dniach 12–15 maja 1926 roku przez zwolenników Józef Piłsudski. Przyczyną zamachu była trudna sytuacja polityczna i gospodarcza kraju oraz niezadowolenie Piłsudskiego z działania parlamentu i rządu. Walki między wojskami rządowymi a oddziałami popierającymi Piłsudskiego odbywały się głównie w Warszawie i doprowadziły do śmierci kilkuset osób. Po kilku dniach prezydent Stanisław Wojciechowski oraz rząd podali się do dymisji. W wyniku zamachu władzę przejęło środowisko związane z Piłsudskim, a w Polsce rozpoczęły się rządy sanacji, które ograniczyły demokrację parlamentarną.

Uczciłam dziś ofiary Zamachu Majowego, który kosztował życie 379 osób – 164 cywilów i 215 żołnierzy. Im bardziej człowiek zagłębia się w historię II RP, tym trudniej patrzeć na Józefa Piłsudskiego jak na pomnikowego bohatera bez skazy. Kiedy działał w PPS, organizował walkę o niepodległość i budował polskie państwo po 1918 roku bez wątpienia odegrał historyczną rolę. Problem zaczyna się wtedy, gdy z uznania dla dawnych dokonań tworzy się bezkrytyczny kult jednostki, w którym każda późniejsza decyzja zostaje automatycznie usprawiedliwiona.
Po Zamachu Majowym (12 maja 1926 r.) Piłsudski coraz bardziej odchodził od demokratycznych standardów i coraz mocniej skręcał w stronę autorytaryzmu. Bereza Kartuska pozostaje jedną z najmroczniejszych kart tamtych rządów i nie da się jej uczciwie przemilczeć tylko dlatego, że wcześniej Piłsudski był bohaterem walki o niepodległość.
Historia nie jest czarno-biała – można jednocześnie uznawać wielkie zasługi Piłsudskiego i potępiać jego późniejsze działania.

